Discovery jakiś czas temu wypuściło bardzo fajnie nakręcony dokument o polskich gangsterach. Były członek mafii z USA - Lou Ferrante- odwiedził pobliskie więzienia m.in. w Nowogardzie a także Pruszków no i przede wszystkim moje drugie miasto Szczecin. Jeśli nie wiedzieliście jeszcze, że mamy w Polsce wyśmienitą amfetaminę, mafię i grypserów w kryminale, to z pewnością warto obejrzeć. Ja się cieszę, że ktoś zwrócił uwagę mediów na Szczecin.
Jak to mówią, w każdej plotce jest choć odrobina prawdy, zapewne także w tych, że mamy tu w Szczecinie coś w rodzaju lokalnej mafii. Jeśli ktoś nie wierzy może się sam łatwo przekonać. Ot niech spróbuje prowadzić dobrze prosperującą restaurację. Wraz z sukcesem zapuka do drzwi ochrona :) Co ciekawe plotki mówią, że to wcale nie chodzi o to, że będziecie płacić haracz, ale np. zatrudnicie wybraną przez odwiedzających Was panów firmę ochroniarską (legalnie zarejestrowaną).
Ostatnio w okolicy mojego miasteczka, duża firma, która posiada mnóstwo stacji paliw na wschodniej granicy i coraz więcej na zachodniej, postanowiła wykupić grunt wraz ze stacją od lokalnego biznesmena. Po kupnie okazało się, że wykupili teren wraz z umową dzierżawy, co oznacza, że poprzedni właściciel ma prawo do korzystania ze stacji jeszcze chyba przez 2 lata. Firma złożyła pozew do sądu, ale się zniecierpliwiła. No więc pewnego dnia na stację podjeżdżają cysterny i kilkanaście kolesi z tzw. długą bronią - nie, nie gangsterzy - firma ochroniarska. Następuję przejęcie stacji przez właściciela terenu. Przejmowane są komputery, wypompowywane paliwo. Przyjeżdża policja i co? Biernie się przez kilka godzin przygląda. No bo firma wynajęta przez właściciela, na jego terenie... a poza tym nie oszukujmy się kto ma lepszą broń ;) Na szczęście sprawa zakończyła się pomyślnie dla dzierżawcy, który wytoczył (czy zamierza wytoczyć) właścicielowi sprawę o zniszczenia, bezprawne przejęcie itd.
Krążą też plotki, że bardzo dobrze idzie przy naszej granicy handel kradzionymi samochodami, niby 10 lat temu to było modne, ale tak jak leginsy i spodnie wpaski - moda lubi wracać.
Z tych wszystkich plotek (których połowy nawet nie wymieniłam) i na podstawie dokumentu przyszła mi na myśl jeszcze jednak kwestia. Ciekawe czy kupujący narkotyki zastanawiają się skąd pochodzi ich towar? Na co dzień bojkotujemy firmy, które prowadzą testy na zwierzętach, które wykorzystują dzieci do pracy, które wykorzystują lokalnych rolników. Natomiast czy istnieją świadomi konsumenci narkotyków?