niedziela, 5 sierpnia 2012

Charles Bukowski, Z SZYNKĄ RAZ!

Z szynką raz! a właściwie: Ham on Rye (Szynka na życie) to opowieść o dzieciństwie i dorastaniu Bukowskiego. Została przewrotnie dedykowana: "Wszystkim ojcom" i chciałabym, by matki i ojcowie tego świata ją przeczytali.
Bukowski pisze szczerze, wulgarnie, jego talent wciąga i odpycha: brutalnością, chamstwem, pesymizmem, jednocześnie objawiając ogromne pragnienie życia, życia przede wszystkim po swojemu!

Takie historie widzieliśmy na wielu amerykańskich filmach: dziecko wychowywane bez miłości, ojciec sadysta, zastraszona matka, bieda, głupota otoczenia...jednak w telewizji wszystko kończy się happy endem, a przynajmniej zemstą,…ale nie u Bukowskiego. Tutaj rzeczywistość dotyka nas aż boli… wreszcie zaczynamy choć trochę rozumieć, skąd się wziął ten genialny pisarz. Brzydota, spowodowana źle leczonym trądzikiem, bójki z kolegami spowodowane brakiem miłości i pewności siebie,  okropny stosunek do kobiet spowodowany postawą matki... dużo roboty dla psychoanalityka albo whisky, tudzież taniego wina.

To, co lubię w Henrym Chinaskim to jego pragnienie samotności. Niby wynika ze smutku, depresji, zawiedzenia otoczeniem, ale jest w nim jednocześnie ogromny pęd życia. Jego historia to opowieść o  inteligentnym młodzieńcu, posiadającym ohydnych rodziców oraz bardzo brutalne i niezwykle przejmujące doświadczenia, które zdają się nie  mieć końca. Nic dziwnego, że ostatecznie wyrasta na zgorzkniałego sukinsyna, zaskakuje jedynie to, że niektórzy byli w stanie go wyłącznie jako takiego postrzegać. 
Czasem wydaje mi się całkiem straszne, że Bukowskiego czyta się z taką łatwością…zapałem i …przyjemnością. Jego świat wciąga. Można nim gardzić, można go żałować, ale nie sposób nie docenić.
"No dobra Boże, powiedz, że naprawdę jesteś. To tyś mnie tak urządził. Chcesz mnie sprawdzić. A jeżeli to ja ciebie sprawdzę? Jeżeli powiem, że cię wcale nie ma? Wystawiłeś mnie na najcięższą z prób, dając mi takich rodziców i te wrzody. I chyba ją zaliczyłem. Jestem twardszy od ciebie. Gdybyś teraz zaraz zszedł tu do  mnie na dół, to bym ci splunął w twarz, jeżeli w ogóle masz twarz. A jak u ciebie ze sraniem? Ksiądz nam tego nie powiedział. Kazał tylko nie wątpić. A niby w co? Wydaje mi się, że za bardzo się na mnie uwziąłeś, więc mówię ci, złaź, teraz ja cię sprawdzę!"   - z religią Henry dał sobie szybko spokój tak jak z : wiarą w rodziców, przyjaźnie, uczciwość i uprzejmości, a jednak trwała w nim potrzeba bliskości z drugim człowiekiem, której niestety w żaden sposób nie udawało mu się wypełnić.

Parszywy Bukowski w swoim parszywym życiu trwał, jako idealny obserwator kontestujący przykrą rzeczywistość i choć według autora jego biografii nie wszystkie jego opisy trzeba traktować serio, to film o nim, który wkleję poniżej, tę gorzkość jego egzystencji raczej podkreśla niż rozświetla.

Nie chcę wiele pisać o Bukowskim, kiedy widzę góry i zachwycam się ich pięknem, to milczę, podobnym uczuciem darzę jego twórczość. Nie potrafię opisać, jak bliska jest mi ta postać. Być może każdy, kto mnie zna choć trochę i przeczyta to zdanie powie: no jak to? Bukowski bliska postać? Przecież nie pijesz, nie ćpasz, jesteś poukładaną studentką, weganką, czyli typem czytelnika, ba człowieka, którym Bukowski po prostu by gardził. Rzeczywiście tak jest, gdyby dane nam się było spotkać, być może otrzymałabym 5 minut audiencji u wybitnego pisarza i to tylko gdybym włożyła podwijającą się wysoko spódnicę i pończochy (Bukowski miał ogromny fetysz kobiecych nóg) Tylko ja nigdy bym nie chciała spotkać Bukowskiego, tak jak żadnego innego autora, którego cenię. Wolę jego obraz w mojej głowie i bytujące tam z nim pokrewieństwo.

Polecam tę książkę, choć to Kobiety są najwybitniejszą prozą popełnioną przez Zapitego Bohatera zbuntowanej młodzieży.

A gdybyście chcieli troszkę autora poobserwować, to posklejali dokument o nim (w j.ang. jest w lepszej jakości):


 Autor książki: Charles Bukowski
Tytuł: Z szynką raz!
Tłumacz: M. Kłobukowski
Wydanie: Noir sur Blanc, Warszawa 2002

6 komentarzy:

  1. W bardzo podobny sposób odbieram Bukowskiego. Przypomina mi się tutaj jego wiersz zatytułowany "Kiedy czekasz aż świt jak włamywacz wśliźnie się przez zasłonę aby odebrać ci życie" - sytuacja, w której skorupa wulgarnej dosłowności pęka pod naporem zaciekawienia niespodziewaną bliskością.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno o Bukowskim pisać bez przesady i niebanalnie, dlatego ograniczę się do polecania jego książek i wierszy od czasu do czasu. To taki utalentowany cham i żul, jednocześnie niezwykle wrażliwy i osamotniony człowiek. Podobało mi się, jak czytałam o jego stosunku do swoich fanów, którzy odbierali go jako wulgarnego prowokatora, a z którymi nigdy nie czuł porozumienia (choć stwierdził kiedyś, że jak czytał swoje wiersze w Europie to wreszcie miał poczucie, że rozumieją to co mówi: śmieją się w odpowiednich momentach i milczą, amerykańska publika zdaje się mu tego nie dawała). Ucieszyłam się, jak przeczytałam w jego biografii o tym, że nie był do końca tak nieogarnięty jak w swoich powieściach, że potrafił oszczędzać, regularnie płacił alimenty na córkę, tak go właśnie widziałam - jako moralnie porządnego faceta, tylko przygniecionego dość mocno brakiem umiejętności stworzenia relacji, zaufania drugiemu człowiekowi. Ale to i tak nie jest dobry opis Bukowskiego, w jego twórczości jest duuuuużo więcej.

      Usuń
  2. Osobiście jestem pewien, że w twórczości Bukowskiego jest zdecydowanie "duuuuużo więcej" niż w jego biografii, która - podobnie do wielu twórców obcesowo obchodzących się ze obyczajowymi tabu - jak sama zauważasz jest dużo mniej radykalna obyczajowo niż literatura. Niemniej jednak lubimy mieszać w tym literacko-biograficznym pudełku z puzzlami i układać nowe obrazki. :)
    Widziałaś może film "Ćma barowa" z Mickeyem Rourke w roli Henry'ego Chinaskiego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele lat temu i pamiętam, że zrobił na mnie kiepskie wrażenie, że zupełnie nie pasował mi do Bukowskiego. Zresztą co tu dużo mówić, sam Bukowski uważał, że to lipa :P

      Usuń
    2. Zdecydowanie nie jest to filmowe arcydzieło. :) Pytałem z ciekawości, bo doskonale uzupełnia wspomnienia Bukowskiego Hollywood, z czasów kiedy pracował jako autor scenariusza Ćmy barowej. Ciekawe o tyle, że zamiast oczekiwanych podrzędnych knajp, dziwek, alfonsów i ciułanej kasy są wystawne przyjęcia, aktorzy, producenci i wielkie pieniądze. Oglądając fotografie z tamtego okresu Bukowski wygląda na faceta, który doskonale się bawi tą paralelą.

      Usuń
    3. Mi się strasznie podoba jego ironiczny stosunek do Hollywoodu, celebrytów i cenionych pisarzy. Lubię jego egocentryzm połączony z taką chamską wrażliwością, którą przejawia w kontaktach z innymi ludźmi, zwłaszcza takimi oklaskiwanymi przez gawiedź.
      Oj o Bukowskim można by dużo... szkoda, że tak rzadko jest okazja. Mam wrażenie, że bywa troszkę zapomniany. Dla pokolenia moich rodziców jest często nie do przełknięcia, dla tych młodszych jest nieinteresujący (mają swoją Masłowską czy innych hip-hop ziomów).

      Usuń